W potocznym rozumieniu dalekowidz to ten, który dobrze widzi przedmioty położone daleko, a źle – położone blisko. Krótkowidz odwrotnie: to, co blisko oka jest dla niego wyraźne, ale im dalej, tym gorzej. W zależności od wielkości wady dla krótkowidza „blisko” będzie oznaczało 2 metry albo kilka, kilkanaście, bądź  kilkadziesiąt centymetrów  – im większa wada, tym krótszy dystans.

Kolokwialnie rzecz ujmując, można powiedzieć, że krótkowidz „ma lepiej”. Jego wadę łatwo w porę wychwycić, zdiagnozować i skorygować – albo nawet sprawić, żeby się zatrzymała i nie pogłębiała. W przypadku dalekowidzów istota wady jest bardziej skomplikowana i stwierdzenie, że „dalekowidz to ten, który dobrze widzi przedmioty położone daleko, a źle – położone blisko” to tylko część prawdy.

Dalekowidz najczęściej ma problem z wyraźnym postrzeganiem przedmiotów z każdej odległości. Do tego dochodzą kłopoty z zezem, wiążące się z niedomogą akomodacji (tj. nastawnością oka; jego zdolnością do oglądania przedmiotów znajdujących się w różnych odległościach), konwergencji (tj. zbieżnego ruchu gałek ocznych sprzężonego z akomodacją; jednoczesnego ruchu gałek ocznych w kierunku nosa) i dywergencji (tj. rozbieżnego ruchu gałek ocznych; ruchu do „wyprostowania” linii wzroku). Bywa, że duża nadwzroczność może powodować nawet niedowidzenie.

Więcej informacji na temat dalekowzroczności znajduje się w artykule „Dalekowzroczność – najczęstsze pytania„.

Dlaczego krótkowidz „ma lepiej”?

Osoby nadwzroczne często nawet nie wiedzą o swojej wadzie wzroku. Jeżeli tzw. amplituda akomodacji (możliwości akomodacyjne oka) jest wystarczająco duża, na co dzień widzą one po prostu dobrze! Uznaje się, że dzieci mają zdolność akomodacji nawet do 14 dioptrii, co znacznie utrudnia zdiagnozowanie nadwzroczności. Mało tego: u dzieci do 3. roku życia występuje tzw. nadwzroczność fizjologiczna, która wraz ze wzrostem gałki ocznej powinna ustępować (oczy powinny ulegać procesowi emmetropizacji, czyli pozbywać się nadwzroczności, by uzyskać stan bez wady wzroku).

Szacuje się, że ok. 90% najmłodszych dzieci jest nadwzroczna i odsetek ten zmniejsza się do 40–50% w 8.–10. roku życia. Jeśli dziecko w wieku szkolnym nie sygnalizuje problemów z widzeniem, ale intuicja podpowiada nam, że coś z jego wzrokiem jest nie tak, warto przyglądać się jego aktywności: niechęć do czytania, zezowanie, uciekanie jednego oka, szybkie rezygnowanie z oglądania ulubionych filmów z uwagi na męczenie się oczu mogą oznaczać, że dziecko cierpi na niezdiagnozowaną nadwzroczność.

Krótkowidz już na wstępie swojej „kariery” mruży oczy i przysuwa książkę coraz bliżej. Przesiada się z ostatniej ławki do pierwszej albo… siedzi w tej ostatniej i przynosi dwóje za braki w zeszycie, bo nie widzi, co jest napisane na tablicy. Wizyta u okulisty wykaże zapewne, że pojawiła się tzw. krótkowzroczność szkolna – mała krótkowzroczność pojawiającą się w 10.-12. roku życia i mogąca się powiększać wskutek ciągłego napięcia akomodacyjnego i przy zbyt długiej pracy wzrokowej z bliska – kiedy dziecko zbyt dużo czyta, uczy się, patrzy w ekran telewizora, smartfona czy komputera.

Ponieważ u dzieci, jak już wspomniano, występuje wysoka amplituda akomodacji, badający refrakcję musi bardzo uważać przy przepisywaniu okularów – istnieje znaczne ryzyko nadkorekcji. Aby uniknąć błędów, najlepiej przeprowadzać badanie refrakcji po zastosowaniu krótkotrwałej cykloplegii (porażenie akomodacji).

UWAGA:  z jednej strony istnieje ryzyko nadkorekcji, z drugiej wśród niektórych okulistów pokutuje pogląd, że przy niskiej krótkowzroczności lepiej nie nosić okularów, żeby „oko się nie rozleniwiło i pracowało”. Dziś ten pogląd uznaje się za anachroniczny. Współczesne podejście do leczenia krótkowzroczności zaleca pełną korekcję wady wzroku. Udowodniono, że niekorygowanie lub niedokorygowanie (korekcja zbyt słabymi szkłami) prowadzi do szybszego postępu krótkowzroczności.

Resumując: i nadkorekcja i niedokorekcja są dla krótkowidza szkodliwe. Stąd konieczność okresowego sprawdzania postępów wady wzroku. U nastolatków zaleca się nawet dwa trzy w ciągu roku.

Metody korekcji krótkowzroczności

  • Okulary i soczewki kontaktowe miękkie: krótkowidz potrzebuje wklęsłych soczewek rozpraszających czyli „minusów”. Jeśli wybiera miękkie soczewki kontaktowe, to warto wiedzieć, że zdecydowanie lepiej korygują one wadę przy średnich i wysokich wartościach – nie zaburzają pola widzenia (w okularach widzi się dobrze tylko na wprost) i nie zmniejszają wielkości przedmiotów, dzięki czemu łatwiej w nich np. prowadzić samochód.
  • Ortokeratologia/ortokorekcja: polega na korekcji krótkowzroczności za pomocą sztywnych soczewek wysokogazoprzepuszczalnych o odwróconej geometrii, stosowanych przez noc. Przez ten czas soczewki powodują zmianę kształtu (spłaszczenie) przedniej powierzchni rogówki, dzięki czemu podczas dnia widzi się ostro bez okularów. Metodę ortokorekcji można stosować w krótkowzroczności od 1D do 5D.
  • Metody laserowe: u osób o ustabilizowanej wadzie można podjąć się operacji laserowej. Podczas leczenia krótkowzroczności laserem okulistycznym spłaszcza się środkową część rogówki w celu zmniejszenia siły załamywania.

Metody korekcji dalekowzroczności

  • Okulary z soczewkami wypukłymi, czyli „plusy”, które w swojej środkowej części są grubsze niż na brzegu i soczewki kontaktowe.
  • Metody laserowe: podczas leczenia dalekowzroczności laserem okulistycznym tworzona jest większa krzywizna, która zwiększa siłę załamywania oka, a przez to poprawia komfort oraz ostrość widzenia.